niedziela, 8 czerwca 2014

Video games

Wystarczy parę godzin. I kac. I już. Tralalalalaaaaaalej.

Nie za bardzo wiem, co tu dopisać, żeby za dużo nie napisać. 
Puściłam sobie Lanę del Rey, do cholery! I nawet nie jestem głodna. 
Muzyka, którą wczoraj puszczał on z kolektywem była świetna, co tu dużo gadać (nope, Lany nie było).

Może samo przejdzie. 
  

Jest parę takich ładnych słów i sformułowań, i odniesień i uniesień i nawet zawieszeń, a ja nic nie mogę. Po co w ogóle tu wlazłam? Wracam do Lany i bicia głową pompki. Albo pompką głowy. Już sama nie wiem. Już nic nie wiem.
Chaos, panie tego, chaos wszędzie!



Edit:
Już wiem! Ocali mnie jedynie spokój ducha. Hue, hue, hue.

+

chyba dołączę do frakcji "nie cierpię poniedziałków".






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz