Jest prawie 3 w nocy.
Jeśli myślisz, że jesteś jedynym, który potrafi się zamartwiać - jesteś w błędzie.To są historyczne chwile. Raz w życiu miałam problemy ze snem, a poza tym, to wiesz - niech się pali i wali, a ja i tak zasnę.
No
to jest kolejna noc, gdy zasnąć nie mogę. Jestem chyba przytłoczona,
jak w jakiejś prasie hutniczej. Świadomość zbyt wielu spraw napiera na
mnie z za dużą siłą. Nadal nie rozumiem, dlaczego wciąż nie możemy znaleźć nici porozumienia. Nie wytrzymam tak całego życia, wiecznej szarpaniny.
A poza tym, wczoraj dowiedziałam się, że straciłam kolejny rok życia. W moim wieku każdy rok jest już na wagę złota. Nie dość, że straciłam, to jeszcze z własnej głupoty. Nie masz pojęcia, jak taka świadomość ciąży. Kolejny raz sama siebie rozczarowuję. Ciągle i ciągle siebie rozczarowuję. Wciąż i wciąż. A nie potrafię inaczej. Dostałam się do błędnego koła i wygląda na to, że wcale nie chcę z niego wyjść. Bo gdybym chciała, to przecież bym wyszła. Tak?
Nie wiem, skąd ludzie czerpią siłę do walki, do życia. Nie mam jej. Jestem sparaliżowana, bo wiem, że utknęłam i nie mogę się wydostać. Nie umiem sobie wyobrazić mojej przyszłości. Moja przyszłość kończy się w momencie skoczenia z balkonu albo wiaduktu lub wsadzenia sobie gwoździa w tętnicę na szyi. Nie ma nic. Dociera do mnie, że jestem już dorosła. I nic nie potrafię z tym zrobić. I nie potrafię się z tym pogodzić czy wyjść temu naprzeciw. To nie jest bunt. To jest anulacja.
A poza tym, wczoraj dowiedziałam się, że straciłam kolejny rok życia. W moim wieku każdy rok jest już na wagę złota. Nie dość, że straciłam, to jeszcze z własnej głupoty. Nie masz pojęcia, jak taka świadomość ciąży. Kolejny raz sama siebie rozczarowuję. Ciągle i ciągle siebie rozczarowuję. Wciąż i wciąż. A nie potrafię inaczej. Dostałam się do błędnego koła i wygląda na to, że wcale nie chcę z niego wyjść. Bo gdybym chciała, to przecież bym wyszła. Tak?
Nie wiem, skąd ludzie czerpią siłę do walki, do życia. Nie mam jej. Jestem sparaliżowana, bo wiem, że utknęłam i nie mogę się wydostać. Nie umiem sobie wyobrazić mojej przyszłości. Moja przyszłość kończy się w momencie skoczenia z balkonu albo wiaduktu lub wsadzenia sobie gwoździa w tętnicę na szyi. Nie ma nic. Dociera do mnie, że jestem już dorosła. I nic nie potrafię z tym zrobić. I nie potrafię się z tym pogodzić czy wyjść temu naprzeciw. To nie jest bunt. To jest anulacja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz