czwartek, 27 września 2012

W boskiej bieli trzyma nóżkę

Aaaaaaa, nie mogę, nie mogę, nie mogę, nie mogę, nie mogę!!!!!

Kur*a mać. Po pierwsze - drażni mnie ciągłe zmienianie czcionki przy każdym nowym poście i tak minimum raz w trakcie pisania. Nie da się tego ustawić na stałe?
Po drugie - dlaczego godzina dodawania notki nie zgadza się z godziną rzeczywistą?
.
.
.
. ok sprawa wyjaśniona. Ustawiłam sobie z boku dobrą godzinę, ale już strefy czasowej zmienić nie umiem. Zatem dzień dobry, nadaję z Pacyfiku. Jak dla mnie - bomba.
Po trzecie - ee.
Po czwarte - mam ochotę się wygadać, a Bolkowi nie chcę, Asia śpi, z Beatą się już pożegnałam, Ania w Londynie, druga Ania w Kanadzie i... i to właściwie już wszystkie moje potencjalne ofiary. Został, jak zwykle, blog. Niech mi ktoś teraz powie, że gadanie do siebie nie jest fajne. Jest, kurffa!

No więc nie mogę. Nie mogę wszystkiego, nie mogę siebie, nie mogę ze sobą, nie mogę i już. Niemożność stała. Niemożność wielka. Gar-gan-tu-icz-na. Gargantuiczna niemożność. Język polska jest fajne.
Aktualnie zachwycam się Gombrowiczem, a konkretniej 'Ferdydurke'. Trochę ciężko mi uwierzyć, że ta pozycja znalazła się w spisie lektur szkół średnich. Nie dlatego, że jest jakoś specjalnie ciężka, nie. Ale jednak zmuszanie ciągle niedorozwiniętych mentalnie licealistów do wchłaniania tego typu problematyki i to w takiej formie zakrawa mi na sadyzm. 
W kolejce czeka 'Inteligencja emocjonalna'. Mam nadzieję, że tym razem się nie skrzywdzę (jak w przypadku 'Osobowości neurotycznej'). Telewizor w sypialni jest niedozwolony. Z przykrością, żalem i rozczarowaniem stwierdzam, że zabiłam i wciąż zabijam w sobie tę mądrzejszą część mnie, odkąd wstawiono mi tu tego drania. Jestem cholernie podatna na pokusy. Co wiadomo nie od dziś. 
No żesz kurffaaaaaaa, jak ja mogłam, jak ja mogłam?! Świadomość tego, co zrobiłam dotarła na pułap, który jest biały. Przerosłam moją świadomość. Moja świadomość przerosła samą siebie, siedzi w bieli. Siedzimy więc sobie w bieli i otwieramy szeroko oczęta i buzie. Jest biel i jest pustka i jest świadoma świadomość, która z całej tej zgryzoty i świadomości pragnie być nieświadoma. 

(aaaa, znowu ta czcionka, no w mordę no!)
W boskiej bieli trzyma nóżkę
Zaklętą przez zieloną wróżkę
I schowaną pod poduszkę
Dzierży różdżkę
I tak stuku puku pomalutku

Niechaj pryśnie, co ma pryskać
Co niesione przez nas w pyskach
A połknięte te ludziska
Tkwią w hipiskach
I tak stuku puku pomalutku

Bardzo bym chciała, żeby ktoś mnie poczęstował teraz jakimś paralizatorem podkopułowym. Moje myśli biegną i jest to chyba sztafeta. Jestem trzeźwa.
Potwierdzam, potwierdzam, kurna - w stresie gadam jak opętana.
Jak widać.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz